Jasne że ma sens! Gdzieś kiedyś o tym czytałem że jedząc surowo organizm na tyle się oczyszcza że nawet z nieekologicznych produktów neutralizuje i wydala bez szkody dla siebie tzw. chemię.
Oczywiście lepiej by było na sprawdzonej ekologicznej żywności, ale chyba można darować sobie poprawienie zdrowia o 20% skoro już samym witarianizmem poprawimy sobie zdrówko o 80% (te procenty to tak bliżej niesprecyzowane szacunki). Docelowo, na przyszłość ustalić sobie cel: przejście na 100% ekologiczne produkty, jednak lepiej zacząć już od małych kroczków niż się wstrzymywać przez to że jeszcze nie jesteśmy w stanie dokonać wielkiego skoku

kiedyś się uda

Osobiście mam troszkę doświadczenia na połowicznie ekologicznym witarianizmie i żadnych wymiernych, spostrzeżonych w związku z tym skutków nie zaobserwowałem. Po pierwsze WITARIANIZM, dopiero dalej w miarę możliwości dbanie o to żeby było eko.
Tak mi się wydaje że te produkty eko to bardziej służą wszystkożercom, gotującym, smażącym itd. ponieważ troszkę mniej złego dorzucają do i tak obciążonego organizmu. Witarianizm sobie z tym świetnie radzi także w zaokrągleniu "wszystko mu jedno"
