Ja problemów nie miałam prawie wcale, gdyż najpierw byłam wegetarianką, następnie weganką, więc przejście było stopniowe. Najtrudniej było pożegnać się z pieczywem - dopiero po czterech dniach zapach z piekarni przestał mnie "ruszać". Poza tym zawsze uwielbiałam owoce (warzywa trochę mniej). Na surowym jestem dopiero od miesiąca, więc jeszcze długa doga przede mną, ale widzę, że staje się to coraz bardziej popularne i będę miała z kim dzielić się przemyśleniami i problemami.
Bardzo ucieszył mnie fakt, że dwa tygodnie temu dołączył do mnie mój mąż. Jest bardzo dzielny i jestem z niego dumna, gdyż on zaczynał z pozycji wszystkożercy (chociaż jadł bardzo mało mięsa i prawie wcale żywności przetworzonej - wszystko gotowałam i piekłam sama).
Na szczęście moja druga połówka to człowiek rozsądny, którego można przekonać odpowiednią argumentacją i przykładem. Współczuję tym, którzy mają problem ze swoimi partnerami i muszą prowadzić dwa programy żywieniowe.
do
ErendilCzasem trzeba podjąć radykalne kroki. Otóż każdy powinien SAM decydować, co i kiedy chce jeść (wyjątkiem są niemowlęta i małe dzieci). Poza tym gotowanie dla jednej osoby to straszna strata czasu, energii i pieniędzy.
Moja rada jest taka - zrób eksperyment. Namów męża na tydzień witariański - tylko jeden tydzień. Ja zrobiłam tak: 5 dni witariańskich (jedzenie do oporu bez limitów) i weekend wegański. Jeśli to wytrzyma, to w poniedziałek zaserwuj mu dużą porcję, czegoś tradycyjnego, najlepiej Jego ulubione danie. U mnie było to spaghetti z sosem pomidorowym. Efekt był taki, że mój mąż poczuł się chory, senny i przejedzony (jak twierdził, czuł, że jest najedzony, ale nie mógł przestać jeść, gdyż gotowane jedzenie najwyraźniej uzależnia). Jak twierdził po owocach czuł się rześki i od razu mógł coś robić, a po gotowanym konieczny był odpoczynek po jedzeniu. Nie bez znaczenia był fakt, że przez ten tydzień schudł 4 kilogramy!!! A od trzech lat nie mógł się pozbyć 10kg nadwagi, których się dorobił głównie przez ukochane spaghetti, które gotowałam mu kiedyś jako dobra kochająca narzeczona

Ja sama schudłam 3 kg (chociaż byłam raczej szczupła) i w końcu widać moje mięśnie brzucha, na które ciężko pracowałam w zimie

Poza tym Twój mąż nie musi być 100% witarianinem. My jesteśmy witarianami 5 dni w tygodniu a w weekendy weganami i pozwalamy sobie wtedy np. na gotowaną marchewkę z groszkiem, leczo i wegańskie ciasto daktylowe (PYCHA) albo wegański piernik (PYCHA). Te dwa dni weganizmu (w zasadzie to tylko wegańskiego obiadu) nie robią wielkiej różnicy a sprawiają, że jest przyjemniej i znacznie łatwiej na początku. Mi i mojemu ukochanemu bardzo pasuje ten układ.